Stadion i marka są, pieniędzy od sponsorów wciąż brak. ŁKS szuka przełomu
ŁKS ma wszystko, czym można przyciągać biznes: historię, rozpoznawalną w całej Polsce markę, nowoczesny Stadion Króla i solidną bazę treningową. A jednak klub od dłuższego czasu zmaga się z problemem, który w piłce potrafi zaboleć równie mocno jak seria porażek. Od dwóch lat ŁKS nie pozyskał żadnego większego sponsora, który realnie odciążyłby klubowy budżet.
To oznacza, że ciężar finansowania wciąż w ogromnej mierze spoczywa na barkach właściciela. Dariusz Melon nie ukrywa, że obecny model, w którym jego środki stanowią lwią część budżetu, jest obarczony ryzykiem. W klubie mówią wprost: taka konstrukcja nie może być jedyną podporą w dłuższym horyzoncie.
Sponsoring na hamulcu. Bo piłkarze nie dali argumentów
Władze ŁKS-u wskazują, że rozmowy z firmami rozbijają się o to, co dzieje się na boisku. Prezes ŁKS-u Marcin Janicki zwraca uwagę, że nawet przy mocnych atutach organizacyjnych sponsor na końcu i tak liczy punkty i perspektywę sportową zespołu.
Potencjalny sponsor patrzy na perspektywę sportową. Potencjał ludzki, społecznościowy i stadionowy zdecydowanie jest, ale na sam koniec liczy się to, jak drużyna gra i jakie ma przed sobą perspektywy
Marcin Janicki, prezes ŁKS-u
Jak podkreśla Janicki, miniona wiosna była dla pierwszej drużyny okresem wyraźnie lepszym, ale wcześniejsze 1,5 roku nie dawało wielu powodów do entuzjazmu. A to ma konsekwencje wykraczające poza tabelę: przy słabszej postawie sportowej trudniej przekonać firmy do wejścia w dłuższy projekt i większe zobowiązania.
W klubie nie składają jednak broni. Wiosną przeanalizowano dotychczasowe działania i wrócono do rozmów z częścią podmiotów, które wcześniej były na radarze ŁKS-u. Pierwsze sygnały zmian mają pojawić się szybko, choć nie należy oczekiwać od razu największych ekspozycji.
Wiosną musieliśmy pewne kwestie zrewidować i ponownie wyszliśmy do części podmiotów. Myślę, że pierwsze efekty pojawią się w najbliższych tygodniach, chociaż oczywiście nie w skali przodu koszulki.
Marcin Janicki, prezes ŁKS-u
W praktyce oznacza to, że klub pracuje nad nowymi umowami, ale na razie bez przełomu w postaci sponsora o najwyższym poziomie widoczności. Dla ŁKS-u i jego właściciela nawet mniejsze, stabilne kontrakty mogą jednak przynieść oddech i większe bezpieczeństwo finansowe.
Frekwencja na Stadionie Króla: niewykorzystany potencjał, ale widać ruch
Drugim tematem, który w ŁKS-ie wymaga systematycznej pracy, jest frekwencja przy al. Unii. Stadion może pomieścić 18 tysięcy widzów, a mimo tego za dobry wynik uchodzi mecz, podczas którego trybuny wypełniają się w połowie. Klub przyznaje: potencjał obiektu wciąż nie jest wykorzystywany na miarę możliwości.
Jednocześnie pojawiają się dane, które pozwalają patrzeć na sytuację bardziej spokojnie. Według Marcina Janickiego ŁKS miał czwartą najwyższą frekwencję w rozgrywkach Betclic 1 Ligi. To wynik, który pokazuje, że fundament kibicowski istnieje, a działania marketingowe stopniowo przynoszą efekty.
Co ważne, na stadion zaczęły trafiać nowe osoby. Prezes ŁKS-u wskazuje, że w minionym sezonie kilka tysięcy kibiców pojawiło się na obiekcie po raz pierwszy. Dla klubu to ważny sygnał: da się poszerzać bazę widzów, nawet jeśli wyniki sportowe nie zawsze były stabilne.
- 18-tysięczny Stadion Króla nie zapełnia się regularnie, a połowa trybun bywa uznawana za sukces.
- ŁKS miał czwartą najwyższą frekwencję w Betclic 1 Ligi.
- W minionym sezonie na mecze przyszło kilka tysięcy osób, które wcześniej nie odwiedzały stadionu.
Jedno łączy wszystko: wyniki
W ŁKS-ie nikt nie ma wątpliwości, że sponsoring i frekwencja są mocno związane z tym, jak drużyna punktuje. Dobre serie napędzają sprzedaż biletów i ułatwiają rozmowy z firmami, bo w negocjacjach rośnie gotowość do ustępstw. Słabsze okresy działają odwrotnie: odbierają argumenty, które w biznesie bywają kluczowe.
Dziś w klubie słychać więc dwa równoległe komunikaty. Z jednej strony jest poważna świadomość ryzyk: od dwóch lat brak większego sponsora, a duża zależność od pieniędzy właściciela to dla ŁKS-u niebezpieczny układ. Z drugiej - w ostatnich miesiącach pojawiły się oznaki, że sytuacja może drgnąć: lepsza wiosna drużyny, ponowione rozmowy z podmiotami oraz kilka tysięcy nowych kibiców na Stadionie Króla. Najbliższe tygodnie mają pokazać, czy te sygnały przełożą się na konkretne umowy i realny wzrost zainteresowania meczami.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!