Steve Kapuadi znów w podstawowym składzie DR Konga. Kolumbia lepsza 1:0
Po remisie, który zaskoczył wielu kibiców, reprezentacja Demokratycznej Republiki Konga wróciła na mundialową murawę, by zmierzyć się z Kolumbią. W wyjściowym składzie ponownie znalazł się Steve Kapuadi – obrońca Widzewa, który notuje kolejny występ na Mundialu i nie schodzi z pierwszej jedenastki swojej kadry.
Kolumbia wygrała, ale DR Konga długo trzymała wynik
Tym razem niespodzianki jednak nie było. Kolumbijczycy zwyciężyli 1:0 po trafieniu Muzona. Choć wynik jest najniższy z możliwych, obraz meczu wskazywał na przewagę ekipy z Ameryki Południowej przez większość spotkania. DR Konga – z Kapuadim w centrum linii obrony – potrafiła jednak długo bronić się skutecznie i ograniczać rywali.
„DR Konga świetnie wyglądała w defensywie.”
Redakcja
Wygrana oznacza dla Kolumbii konkretną nagrodę: zespół zapewnił sobie awans do fazy pucharowej. Dla DR Konga porażka nie przekreśla planów, ale sprawia, że dalsza gra staje się walką o każdy punkt.
Decydująca niedziela: Uzbekistan na drodze do awansu
Sytuacja pozostaje otwarta, bo reprezentacja Steve’a Kapuadiego wciąż ma szansę na przejście dalej. O wszystkim przesądzi ostatni, decydujący mecz fazy grupowej z Uzbekistanem, zaplanowany na niedzielę 28 czerwca.
To spotkanie będzie miało znaczenie nie tylko dla samej kadry DR Konga, ale i dla Widzewa. Jeśli drużyna Kapuadiego przedłuży swój pobyt na Mundialu, realny staje się scenariusz, w którym obrońca RTS-u dołączy do klubu nieco później niż pierwotnie zakładano.
- Steve Kapuadi ponownie rozpoczął mecz w podstawowym składzie DR Konga.
- Kolumbia wygrała 1:0 po bramce Muzona i zapewniła sobie awans do fazy pucharowej.
- DR Konga zagra z Uzbekistanem w niedzielę 28 czerwca – to będzie decydujące starcie o dalszą grę.
Najbliższa niedziela pokaże więc, czy przygoda Kapuadiego z Mundialem potrwa dłużej. Dla kibiców Widzewa to również ważny sygnał: klubowy obrońca jest w rytmie wielkiego turnieju i pozostaje kluczową postacią w reprezentacyjnej defensywie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!