Paulinho w Widzewie: szybkość i drybling, ale czy to nie powtórka z Bukariego?
Gdy 3 sierpnia 2026 roku dyrektor sportowy Widzewa Łódź, Artur Płatek, prezentował nowego skrzydłowego Paulinho, padły słowa, które łódzcy kibice słyszeli już pół roku wcześniej. „Szybkość, dynamika, gra 1 na 1” – tymi samymi hasłami zachwalano Osmana Bukariego, który po zaledwie ośmiu występach, bez gola i asysty, został wypożyczony do Crveny Zvezdy. Czy Brazylijczyk podzieli los Ghańczyka, czy jednak tym razem będzie inaczej?
Ten sam profil, te same obietnice
W styczniu 2026 roku Widzew zapłacił za Bukariego rekordowe 5,5 miliona euro, widząc w nim zawodnika, który „zdemoluje ligę” szybkością i dryblingiem. Efekt? Rozczarowanie, brak bramek i asyst oraz szybka ewakuacja do Belgradu. Teraz klub postawił na Paulinho, który przyszedł za darmo, ale jego opis brzmi niemal identycznie.
Artur Płatek, przedstawiając nowego piłkarza, nie zostawił wątpliwości co do oczekiwań:
Paulinho to zawodnik, którego obserwowaliśmy od dłuższego czasu. Bardzo dobrze wpisuje się w profil skrzydłowego, którego szukaliśmy. Ma szybkość, dynamikę, jest bardzo eksplozywny i przede wszystkim potrafi robić różnicę w grze jeden na jednego. To zawodnik przebojowy, który lubi atakować przestrzeń i podejmować ryzyko.
Artur Płatek, dyrektor sportowy Widzewa Łódź
Porównanie obu przypadków nasuwa pytanie: czy łódzki klub wyciągnął wnioski z porażki, czy też sięga po sprawdzony, ale nieskuteczny szablon?
Bukari – przestroga, która kosztowała miliony
Osman Bukari przyszedł do Łodzi z Austin FC jako gwiazda, ale szybko okazało się, że sama szybkość nie wystarczy w Ekstraklasie. Zderzenie z fizyczną i pragmatyczną ligą polską było dla niego bolesne – w 8 meczach nie zdobył ani jednej bramki ani asysty. Dyrektor Płatek przyznał wprost, że Ghańczyk nie miałby szans na regularną grę, co przesądziło o wypożyczeniu do Crveny Zvezdy Belgrad.
Kluczowa różnica między oboma transferami leży jednak w finansach. Bukari ciągnął za sobą ogromną kwotę odstępnego, co zwiększało presję i oczekiwania. Paulinho przyszedł jako wolny agent, więc Widzew nie poniósł kosztów transferu, co – jak podkreśla Płatek – balansuje budżet klubu. Ale czy to wystarczy, by uniknąć powtórki z rozrywki?
Paulinho – szansa czy ryzyko?
Brazylijczyk ma za sobą występy w Portugalii i Japonii, ale jego kariera to ciągłe poszukiwanie stabilizacji. Jego atutem jest gra po obu stronach boiska, ale profil boiskowy pozostaje bardzo zbliżony do Bukariego. Polskie boiska weryfikowały już wielu „dynamicznych i przebojowych” skrzydłowych z Ameryki Południowej czy Afryki, którzy nie poradzili sobie z twardo grającymi defensywami.
Jeśli Paulinho nie wykaże się wyższą dojrzałością taktyczną, lepszym wykończeniem akcji i zaangażowaniem w grę obronną, słowa Płatka pozostaną jedynie życzeniową deklaracją. Na szczęście dla niego nie ma na plecach „plecaka z węglem” w postaci milionów euro, więc może grać bez presji. Ale jeśli i on zniknie w ligowej szarzyźnie, dyrektor sportowy i skauting będą musieli odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ten sam profil po raz kolejny zawodzi w Łodzi.
Co to oznacza dla kibiców i klubu?
Dla łódzkich kibiców to nie tylko kwestia wyników sportowych, ale też zaufania do władz klubu. Po spektakularnej wpadce z Bukarim, każdy kolejny transfer skrzydłowego będzie analizowany pod kątem podobieństw. Widzew potrzebuje zawodnika, który nie tylko będzie szybki, ale też skuteczny i odporny na presję. Jeśli Paulinho zawiedzie, klub straci nie tylko pieniądze, ale i wiarygodność w oczach fanów.
Najbliższe miesiące pokażą, czy Paulinho jest w stanie sprostać wymaganiom Ekstraklasy. Jego występy będą bacznie obserwowane, a każdy mecz będzie testem na to, czy Widzew wyciągnął wnioski z przeszłości.
Informacje przekazał Widzew Łódź.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!