Fotografie z 1939 roku wróciły do Polski. Amerykański strażak pomógł odtworzyć historię zbrodni pod Głownem
Dwie fotografie wykonane we wrześniu 1939 roku, kupione na targu staroci w New Jersey, po blisko dziewięciu dekadach wróciły do Polski i odmieniły losy pamięci o jedenastu Polakach rozstrzelanych pod Głownem. Za sprawą amerykańskiego strażaka Harrisona oraz jego polskiego kolegi po fachu Łukasza Łukasika, historia hitlerowskiej zbrodni odżywa, a lokalna społeczność łączy siły, by godnie upamiętnić ofiary. Już wiadomo, że 12 września 2027 roku, w osiemdziesiątą ósmą rocznicę egzekucji, ma nastąpić uroczyste odsłonięcie pomnika i nadanie nazwy dworcowi kolejowemu.
Amerykański strażak na tropie fotografii sprzed lat
Harrison, strażak z New Jersey, kilka lat temu natrafił na dwie fotografie na pchlim targu. Nie znał ich pochodzenia, ale poruszył go dramatyczny obraz – uświadomił sobie, że są na nich czyiś ojcowie, bracia i członkowie rodzin. Postanowił, że zdjęcia muszą wrócić do potomków. Na odwrocie jednej z nich widniał napis „Głowno”. Przez sześć lat analizował mapy, kontaktował się z instytucjami, ale bezskutecznie. Dopiero publikacja zdjęć w internecie przyniosła przełom.
W sieci fotografie zobaczył Łukasz Łukasik, strażak Państwowej Straży Pożarnej ze Zgierza, mieszkaniec gminy Głowno. Od razu rozpoznał miejsce egzekucji oraz dwóch członków swojej rodziny: pradziadka Jana Bednarka i prapradziadka. –
Pomyślałem, że to są zdjęcia z egzekucji mojego pradziadka i prapradziadka. Wiedziałem, że muszę je sprowadzić do Polski
Łukasz Łukasik, strażak PSP ze Zgierza
Od rozpoznania pradziadka do spotkania dwóch strażaków
Łukasz Łukasik odnalazł autora wpisu i nawiązał kontakt z Harrisonem. Początkowo sądził, że rozmawia z Niemcem i był bardzo ostrożny. Dopiero później okazało się, że Amerykanin ma włoskie i irlandzkie korzenie. Kiedy Harrison przekonał się, że zdjęcia faktycznie przedstawiają miejsce egzekucji pod Głownem, postanowił nie wysyłać ich pocztą. –
Przywiozę je osobiście
Harrison, strażak z New Jersey
W czerwcu 2026 roku Harrison przyleciał do Polski. Przez kilka dni wraz z Łukaszem Łukasikiem odwiedzał cmentarz w Waliszewie, gdzie zapalił lampkę na grobie pradziadka i prapradziadka. Obaj są strażakami, co uznali za niezwykły zbieg okoliczności. –
Spędziliśmy wspaniały tydzień poszukując tej historii z II wojny światowej. Zabrałem go do naszej komendy, poznaliśmy się z rodziną, zorganizowaliśmy tradycyjnego polskiego grilla
Łukasz Łukasik
Miasto i PKP łączą siły – pomnik i nazwa dla dworca
Dla Łukasza Łukasika historia nie zakończyła się na odnalezieniu fotografii. Postanowił doprowadzić do powstania miejsca pamięci dokładnie tam, gdzie doszło do egzekucji – na nasypie kolejowym. Teren należy do PKP. Po rozmowach z przedstawicielami spółki, przy wsparciu ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka oraz burmistrza Głowna, udało się uzyskać zgodę na rozpoczęcie procedur. PKP zadeklarowało gotowość przekazania terenu miastu oraz zaproponowało nadanie dworcowi kolejowemu nazwy nawiązującej do wydarzeń z września 1939 roku. Ostateczna nazwa nie została jeszcze ustalona.
–
Rozmowy zainicjowane przez burmistrza w sprawie nadania imienia dworca oraz ewentualnego wydania zgody na stworzenie miejsca pamięci przy nasypie kolejowym miały miejsce 23 lipca. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania niezbędnej dokumentacji – wniosków, które należy złożyć do PKP. Co do nazwy, nie jest ona jeszcze ostateczna
Małgorzata Tomczuk, kierownik Referatu Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Głownie
Poszukiwania archeologiczne i ostatnia rodzina do odnalezienia
Jednym z najbliższych etapów będą badania terenu prowadzone przez stowarzyszenie poszukiwawcze. Ich celem jest odnalezienie łusek z broni użytej podczas egzekucji. Według specjalistów istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nadal znajdują się one w ziemi. Odnalezienie śladów pozwoli precyzyjnie wskazać miejsce, w którym stali niemieccy żołnierze podczas rozstrzelania. Łukasz Łukasik deklaruje, że będzie brał udział w tych pracach.
Równolegle trwa poszukiwanie potomków wszystkich jedenastu rozstrzelanych. Dzięki publikacjom w mediach i pomocy genealogów udało się odnaleźć przedstawicieli dziesięciu rodzin. Powstała grupa zrzeszająca już około 40 potomków ofiar. Wciąż poszukiwani są przedstawiciele rodziny Górajków. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że jednym z potomków może być około 60-letni mężczyzna o imieniu Michał, mieszkający prawdopodobnie w Głownie. –
Osoby, które uważają, że mogą być potomkami ofiar, proszone są o kontakt z inicjatorem akcji lub z Urzędem Miejskim w Głownie.Każdy sygnał może być cenny. Po tylu latach wystarczy jedno nazwisko albo jedna rozmowa, żeby odnaleźć kolejne osoby
Łukasz Łukasik
Dlaczego to ważne dla lokalnej społeczności? Przez lata miejsce egzekucji pozostawało niezagospodarowane i nieoznakowane. Dzięki determinacji rodziny i wsparciu władz, historia sprzed blisko 90 lat przestaje być jedynie zapisem w archiwach. Upamiętnienie ofiar, nadanie nazwy dworcowi i stworzenie pomnika przywraca godność zamordowanym i edukuje kolejne pokolenia. To także dowód, że nawet po latach można oddać sprawiedliwość, a lokalna tożsamość buduje się na pamięci o tych, którzy zginęli za ojczyznę.
Celem miasta i PKP jest zakończenie wszystkich formalności przed 12 września 2027 roku – w rocznicę zbrodni. Tego dnia rodziny rozstrzelanych, mieszkańcy oraz osoby zaangażowane w odnalezienie fotografii i przywrócenie pamięci o ofiarach mają wspólnie oddać hołd jedenastu Polakom zamordowanym przez niemieckich okupantów we wrześniu 1939 roku. –
Obiecałem Harrisonowi, że zrobię wszystko, żeby zdjęcia pozostały w Polsce i by pamięć o ofiarach została należycie upamiętniona
Łukasz Łukasik
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!