Koszmar na Piotrkowskiej: 55 minut do festiwalu zamiast kilkunastu. Co poszło nie tak?
Zapowiadane co 2–3 minuty autobusy specjalnej linii 603 miały być przepustką na Łódź Summer Festival. Rzeczywistość okazała się brutalna – pierwszy pojazd pojawił się po 25 minutach stania w kolejce, a cała podróż z centrum na Błonia zajęła blisko godzinę. Czy organizatorzy i MPK dali radę obsłużyć tłumy?
Obietnice a rzeczywistość – gdzie się podziały autobusy?
Specjalna linia 603 według zapowiedzi miała rozpocząć kursowanie z przystanku Piotrkowska Centrum (przy hotelu Hilton) o godzinie 15:00. Już o 15:20 na miejscu uformowały się dwie długie kolejki – jedna sięgała skrzyżowania z al. Kościuszki, druga biegła wzdłuż Piotrkowskiej. Pasażerowie byli przekonani, że lada chwila podjadą pojazdy. Niestety, między 15:20 a 15:35 nie przyjechał żaden autobus.
Pierwszy pojazd linii 603 pojawił się dopiero o 15:42, zatrzymując się przy drugiej kolejce. Minutę później nadjechał kolejny, który odjechał o 15:45. Łączny czas oczekiwania wyniósł więc około 25 minut. Tymczasem jeszcze przed festiwalem wiceprezes MPK-Łódź zapewniał:
Z przystanku Centrum w kierunku Błoni będą odjeżdżały autobusy linii 603, które będą kursowały mniej więcej co 2-3 minuty. Co najważniejsze, zakończą swój bieg około półtorej do dwóch godzin po zakończeniu wszystkich koncertów, tak by wszyscy mogli sprawnie wrócić do domów
Łukasz Kucharski, wiceprezes MPK-Łódź
55-minutowa przeprawa – korki i tłok w tramwajach
Gdy autobus w końcu ruszył, utknął w korku. Zamiast zapowiadanych 10 minut, dojazd do ulicy Kusocińskiego przy Juszczakiewicza zajął prawie 30 minut. Całkowity czas podróży – od momentu ustawienia się w kolejce do wysiadki – wyniósł około 55 minut. To pięć razy dłużej niż deklarowane kilkanaście minut.
Nie wszyscy mieli cierpliwość czekać na autobus. Część festiwalowiczów zrezygnowała z kolejki i udała się w kierunku „Stajni Jednorożców” na Retkinię. Tam jednak czekało kolejne rozczarowanie – tramwaje linii 10A, 10B, 12 i 14 były przepełnione. Wsiadanie do nich graniczyło z cudem, a w autobusie, który jednak odjechał, pasażerowie starali się poprawić sobie humor śpiewem:
„Wszyscy elo, elo, młody White tu jest, zarabiam w euro, euro i w PLN…” – nucił tłum.
Mimo opóźnień, organizacja samego wsiadania wypadła dobrze. Kolejkę wyznaczono metalowymi barierkami, a pracownicy festiwalu dbali o porządek, dzięki czemu wsiadanie do pojazdów przebiegało sprawnie.
Darmowa komunikacja – czy to wystarczy?
Przypomnijmy, że w ramach promocji i ułatwienia dojazdu na festiwal, komunikacja miejska w całej Łodzi była darmowa od piątku 24 lipca od godziny 15:00 do poniedziałku 27 lipca do godziny 4:00. To rozwiązanie miało zachęcić mieszkańców i gości do korzystania z transportu publicznego, ale w przypadku linii 603 zabrakło przede wszystkim punktualności i realnego zwiększenia częstotliwości kursów.
Dla lokalnej społeczności problem dojazdu na tak duże wydarzenie jak Łódź Summer Festival ma kluczowe znaczenie. Mieszkańcy oczekują nie tylko atrakcyjnej oferty kulturalnej, ale także sprawnej logistyki. Półgodzinne opóźnienie i przepełnione pojazdy to sygnał, że potrzebne są lepsze rozwiązania – być może dodatkowe busy, wydzielone pasy dla autobusów lub większa liczba linii dowozowych.
Podsumowując: zapowiedzi urzędników nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością. Organizacja kolejki na przystanku była sprawna, ale zbyt rzadkie kursy i korki sprawiły, że zamiast szybkiego transportu festiwalowicze dostali lekcję cierpliwości. W przyszłości organizatorzy i MPK muszą wyciągnąć wnioski – inaczej kolejne edycje imprezy również będą stały pod znakiem zapytania, jeśli chodzi o komunikację. Informacje przekazało MPK-Łódź oraz organizatorzy Łódź Summer Festival.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!