Biurowiec PŁ pod ochroną konserwatora. Rektor grozi procesem aktywistce
Spór o przyszłość dawnego gmachu chemii Politechniki Łódzkiej wkracza w nowy, ostrzejszy etap. Łódzki Wojewódzki Konserwator Zabytków 7 lipca wszczął procedurę wpisania budynku do rejestru zabytków, co automatycznie wstrzymało zaplanowaną rozbiórkę. Jednocześnie rektor uczelni wezwał autorkę społecznej petycji do zaprzestania krytyki – pod groźbą procesu sądowego.
Ochrona konserwatorska zatrzymuje rozbiórkę
Decyzja o rozpoczęciu postępowania administracyjnego to efekt licznych wniosków instytucji i stowarzyszeń, które sprzeciwiały się wyburzeniu gmachu. Wśród sygnalistów znalazły się łódzki oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki oraz Stowarzyszenie Łódź Cała Naprzód.
Od momentu wszczęcia postępowania na obiekcie obowiązuje całkowity zakaz prowadzenia jakichkolwiek prac budowlanych, konserwatorskich czy restauratorskich. –
– wyjaśnia Anna Michalak. Ostateczna decyzja w sprawie wpisu do rejestru zapadnie po przeprowadzeniu postępowania dowodowego, które właśnie się rozpoczęło.Zabrania się podejmowania innych działań, które mogłyby prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku
Anna Michalak, Łódzki Wojewódzki Konserwator Zabytków
Petycja i fala społecznego sprzeciwu
Plany wyburzenia dawnego Wydziału Chemicznego PŁ wywołały w Łodzi prawdziwą burzę. Internetową petycję w obronie budynku uruchomiła Maria Nowakowska, znana w mediach społecznościowych jako „Maria od detalu”. W krótkim czasie podpisało się pod nią ponad 2400 osób.
Do protestu przyłączyły się także instytucje zajmujące się architekturą i dziedzictwem. Rozbiórka, która rozpoczęła się 22 czerwca, została wstrzymana właśnie na skutek ich wniosków. Społeczna presja okazała się skuteczna – przynajmniej na razie. Autorka petycji podkreśla, że sprawa wykracza już poza losy samego budynku.
Rektorskie ultimatum i groźba sądu
Maria Nowakowska otrzymała niedawno pismo od rektora Politechniki Łódzkiej prof. Krzysztofa Jóźwika. Rektor wezwał ją do zaprzestania publikowania postów, które – jego zdaniem – mogą naruszać dobre imię uczelni oraz jego samego. W przeciwnym razie politechnika ma wstąpić na drogę sądową.
–
– skomentowała aktywistka. Prof. Krzysztof Jóźwik w rozmowie z Radiem Łódź tłumaczy, że pismo było próbą polubownego rozwiązania sporu. –To właśnie przestało być o fajnym budynku. To jest o tym, czy pozwolimy, by w europejskim, demokratycznym kraju ktoś wprowadzał w debacie publicznej standardy rodem z Białorusi
Maria Nowakowska, autorka petycji
Próba ta została wykorzystana do dalszej eskalacji konfliktu i generowania fali hejtu, bo tym się to kończy, pewnie spotkamy się w finale na drodze sądowej
prof. Krzysztof Jóźwik, rektor Politechniki Łódzkiej
Sytuacja stawia pytanie o granice debaty publicznej wokół dziedzictwa architektonicznego. Dla łodzian budynek to nie tylko gmach chemii, ale także symbol tożsamości miasta i jego historycznej tkanki. Dla władz uczelni to z kolei kwestia planów inwestycyjnych i reputacji.
Co dalej? Postępowanie dowodowe przed konserwatorem może potrwać jeszcze kilka miesięcy. Jeśli decyzja o wpisie do rejestru zabytków zostanie wydana, rozbiórka na dobre stanie się niemożliwa. Jeśli nie – politechnika może wrócić do planów wyburzenia, ale w atmosferze skrajnego napięcia i przy obiecanej drodze sądowej z aktywistką. Informacje przekazała Łódzki Wojewódzki Konserwator Zabytków oraz Politechnika Łódzka.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!