Stadion Króla przejmie FIFA. ŁKS musi się wyprowadzić i szukać boisk na czas mundialu U-20
Jeszcze niedawno samo hasło „mistrzostwa świata w Polsce” brzmiało jak zaproszenie do święta sportu. Przy al. Unii w Łodzi atmosfera jest jednak daleka od euforii. Stadion Miejski im. Władysława Króla, na co dzień dom Łódzkiego Klubu Sportowego, ma zostać główną areną nadchodzących Mistrzostw Świata Kobiet do lat 20. Dla miasta to prestiż i transmisje na cały świat, ale dla ŁKS-u - jak alarmuje właściciel Dariusz Melon - poważny problem organizacyjny i finansowy.
W centrum sporu nie są wyłącznie terminy meczów. Właściciel klubu twierdzi, że w związku z wymaganiami FIFA ŁKS ma zostać zmuszony do pełnej wyprowadzki ze stadionu, a odpowiedzialność za znalezienie zastępczych warunków ma spaść na klub.
Stadion przy al. Unii kluczowy dla turnieju: 20 spotkań, w tym finał
Łódzki obiekt ma być najbardziej eksploatowaną areną całego mundialu. W harmonogramie zaplanowano na nim aż 20 spotkań, włącznie z najważniejszymi meczami fazy pucharowej: ćwierćfinałami, półfinałami, spotkaniem o trzecie miejsce oraz wielkim finałem. Tak napięty terminarz powoduje, że na blisko dwa miesiące stadion ma zostać przejęty operacyjnie przez FIFA - nie tylko w dniach meczowych, ale w praktyce w całym okresie turniejowym.
To właśnie tu zaczynają się kłopoty ŁKS-u. Z relacji Dariusza Melona wynika, że wymagania organizatora oznaczają konieczność całkowitej ewakuacji klubu: od szatni i pomieszczeń wewnątrz stadionu po zaplecze treningowe w sąsiedztwie.
Powiedziano nam, że musimy się stąd wynieść w tym i w tym okresie. I róbcie, co chcecie. To znaczy nikogo nie obchodzi, gdzie będziemy grali, gdzie trenowali
Dariusz Melon, właściciel ŁKS-u
„Długoterminowy najemca” bez planu B. Melon mówi o paraliżu klubu
Właściciel ŁKS-u podkreśla, że sprawa dotyczy nie tylko pierwszej drużyny, ale całej codziennej działalności klubu. W jego ocenie problem jest szczególnie dotkliwy, bo ŁKS jest długoterminowym najemcą obiektu, który w powszechnym odbiorze powstał z myślą o tym, by służyć właśnie klubowi z al. Unii. Tymczasem na czas turnieju ma on zostać „wyłączony” z użytkowania bez zapewnienia alternatywy.
Inwestuję w to naprawdę duże pieniądze, piłkarze żyją z uprawiania piłki nożnej. To jest sytuacja, w której ŁKS jest długoterminowym najemcą stadionu, który w pewnym sensie jest dla niego dedykowany, a tu teraz słyszymy „mamy mistrzostwa, a wy róbcie co chcecie”. Te problemy są potężne.
Dariusz Melon, właściciel ŁKS-u
W praktyce oznacza to konieczność natychmiastowego przeniesienia pracy całego zespołu: organizacji treningów, logistyki meczowej oraz zaplecza, z którego na co dzień korzystają piłkarze. A to, jak zaznacza Melon, ma uderzać w klub również dlatego, że nie dysponuje on wielkimi zasobami kadrowymi i organizacyjnymi pozwalającymi w krótkim czasie „przepakować” działalność na inne miejsce.
Nie mamy olbrzymich zasobów ani ludzkich, ani po prostu organizacyjnych, żeby teraz nagle na dwa miesiące wynieść się stąd jako klub, jako piłkarze i tak naprawdę to nie wiadomo dokąd
Dariusz Melon, właściciel ŁKS-u
Największe wyzwania: gdzie grać i gdzie trenować w trakcie mundialu
Z wypowiedzi właściciela ŁKS-u wyłania się lista kłopotów, które dla klubu grającego w Betclic 1. Lidze mogą stać się realnym obciążeniem w środku sezonu. To nie jest jedynie kwestia utraty murawy na kilka dni. Chodzi o zniknięcie całej infrastruktury, na której opiera się codzienna praca sportowa.
- Brak infrastruktury zastępczej na poziomie Stadionu Miejskiego im. Władysława Króla, którą można byłoby z dnia na dzień przejąć dla potrzeb klubu.
- Utrudnione przygotowania treningowe: opuszczenie również boisk treningowych w pobliżu stadionu wymusza szukanie obiektów poza miastem lub korzystanie z miejsc o niższym standardzie.
- Ograniczone zasoby organizacyjne: przenosiny „na dwa miesiące” wymagają ludzi, czasu i kosztów, które w klubie budującym stabilizację są szczególnie dotkliwe.
Na poziomie wizerunkowym sytuacja tworzy zgrzyt: Łódź zyska światową widoczność dzięki relacjom z turnieju, ale równolegle lokalny klub, dla którego stadion jest codziennym centrum działań, ma zostać zmuszony do tułaczki i ponoszenia dodatkowych kosztów. Właściciel ŁKS-u nie kryje, że w jego ocenie klub został postawiony pod ścianą, a problem nie doczekał się systemowego rozwiązania.
Na dziś pewne jest jedno: skoro Stadion Miejski im. Władysława Króla ma obsłużyć 20 meczów Mistrzostw Świata Kobiet do lat 20 i przez blisko dwa miesiące będzie działał pod wymagania FIFA, ŁKS musi znaleźć sposób na funkcjonowanie bez swojej podstawowej bazy. Jakie to będą miejsca i na jakich warunkach - tego, według relacji Dariusza Melona, wciąż nikt klubowi nie wskazał.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!