Miasto chce odzyskać Prząśniczkę w Arturówku. Jest plan na nowe otwarcie
Czy „Prząśniczka” znów stanie się miejscem otwartym dla łodzian? Miasto chce przejąć większą kontrolę nad jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Arturówku i nadać mu funkcje, które przywrócą mu dawny charakter.
Obiekt z historią, którą pamięta kilka pokoleń
„Prząśniczka” powstała w latach 60. ubiegłego stulecia i przez długi czas była jednym z najbardziej znanych ośrodków wypoczynkowych w Łodzi. Korzystano z niej podczas turnusów wczasowych i półkolonii, a w restauracyjnej części odbywały się ważne rodzinne uroczystości, takie jak wesela, komunie i chrzciny.
Znaczenie tego miejsca wykraczało jednak poza codzienny wypoczynek. Już rok po uruchomieniu obiekt pojawił się na ekranie filmowym, grając mazurski ośrodek w filmie „Kochajmy Syrenki”. W późniejszych latach „Prząśniczka” uchodziła za jeden z najlepiej wyposażonych tego typu obiektów w kraju, a gośćmi byli tu m.in. Jolanta Kwaśniewska, Leszek Miller, Beata Tyszkiewicz, Bronisław Pawlik i Jacek Wszoła.
Miasto chce wrócić do zarządzania obiektem
Obecnie nieruchomość znajduje się w rękach dzierżawcy, ale magistrat chce odzyskać nad nią kontrolę. Urzędnicy oceniają, że funkcjonowanie obiektu jako hotelu robotniczego nie odpowiada jego pierwotnemu przeznaczeniu i nie służy w sposób wystarczający mieszkańcom.
Władze Łodzi nie ukrywają, że ich celem jest przywrócenie miejsca do powszechnego użytku. W planach pojawiają się m.in. półkolonie, zajęcia edukacyjne i spotkania. Rozważany jest także model z preferencyjnym dostępem dla posiadaczy Karty Łodzianina, tak aby lokalna społeczność mogła korzystać z obiektu na korzystniejszych zasadach.
Arturówek to dla wielu łodzian miejsce absolutnie wyjątkowe. Ktoś pamięta tu kolonie, ktoś pierwszy samodzielny wyjazd, ktoś wesele albo komunię w „Prząśniczce”. To nie jest zwykły budynek w lesie, tylko kawałek wspólnej pamięci miasta. Dlatego tak ważne jest, żeby to miejsce nie było zamknięte dla mieszkańców, ale znów służyło łodzianom
Marcin Masłowski, radny Rady Miejskiej w Łodzi (KO)
Preferencyjny dostęp i nowe funkcje dla mieszkańców
Jak wskazuje Bartosz Domaszewicz, rozwiązanie miałoby wpisywać się w szerszą miejską politykę preferowania łodzian przy korzystaniu z usług finansowanych z lokalnego budżetu. W jego ocenie podobny model sprawdza się już w innych miejscach wypoczynkowych w mieście, takich jak Stawy Jana, Stawy Stefańskiego czy Młynek.
Z kolei Marcin Masłowski zwraca uwagę, że odnowiona „Prząśniczka” mogłaby służyć nie tylko rodzinom, ale też dzieciom z domów dziecka i rodzin zastępczych. Wskazuje również na możliwość wykorzystania obiektu przez turystów, którzy chcieliby zatrzymać się na obrzeżach Łodzi, ale nadal w granicach miasta.
Zakładamy wprowadzenie bardzo preferencyjnego dostępu dla mieszkańców na podstawie Karty Łodzianina. Tak, żebyśmy – i tak to robimy w mieście w wielu wypadkach – tam, gdzie jako podatnicy dokładamy się do wspólnego budżetu, mieli preferencję korzystania z miejskich usług. Stawy Jana, Stawy Stefańskiego czy Młynek pokazują, jak duże jest zapotrzebowanie na takie przestrzenie i jak ważna dla łodzian jest jakość życia w mieście właśnie przez pryzmat takich miejsc
Bartosz Domaszewicz, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi
Dlaczego to ważne dla mieszkańców Łodzi
Sprawa „Prząśniczki” dotyczy nie tylko jednego budynku w Arturówku, ale także sposobu wykorzystywania miejskich terenów wypoczynkowych. W mieście, gdzie dostęp do atrakcyjnych przestrzeni rekreacyjnych ma duże znaczenie dla jakości życia, przywrócenie takiego miejsca mieszkańcom może mieć realny wymiar społeczny.
Starania o odzyskanie obiektu magistrat rozpoczął jesienią ubiegłego roku. Jeśli plan władz miasta zostanie zrealizowany, „Prząśniczka” może wrócić do roli miejsca spotkań, wypoczynku i aktywności, z której przed laty była tak dobrze znana.
Informacje przekazał Urząd Miasta w Łodzi.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!