Czwartek, 2 lipca 2026
Imieniny: Urban, Maria, Bernardyn

ŁKS po bolesnym sparingu z Dinamem Bukareszt: sztab tłumaczy wynik ciężką pracą

ŁKS zaczął letnie granie od dotkliwej porażki 0:4 z Dinamem Bukareszt, ale w klubie nikt nie robi z tego dramatu. Sztab szkoleniowy podkreśla, że sparing miał przede wszystkim sprawdzić zespół w warunkach dużego wysiłku i dać odpowiedzi na początku przygotowań do nowego sezonu.

Sparing w warunkach dużego obciążenia

Po meczu w ŁKS-ie nie szukano alibi w intensywnym okresie treningowym, choć właśnie taki charakter miało to spotkanie. Jakub Renosik zaznaczył, że zespół wszedł w mecz po mocniejszym akcentowaniu pracy fizycznej, a sam sparing potraktowano jako element budowania wytrzymałości.

To był dla nas bardzo trudny mecz. Oczywiście jesteśmy na początku przygotowań, ale nie chcemy się tym zasłaniać. Naszym celem było zwycięstwo, mimo że przed spotkaniem zwiększyliśmy intensywność treningów. Potraktowaliśmy ten sparing jako element pracy wytrzymałościowej, ale rezultat i tak nas nie satysfakcjonuje

Jakub Renosik, asystent Grzegorza Szoki

W sztabie podkreślano jednocześnie, że wynik nie może zostać zignorowany. Mimo trudnych warunków przygotowań, cztery stracone gole są sygnałem, że zespół ma jeszcze sporo do poprawy przed startem rozgrywek.

Test szerokiej kadry i pierwsze wnioski personalne

Mecz z rumuńskim rywalem był także okazją do przyjrzenia się możliwie największej liczbie zawodników. Większość piłkarzy spędziła na murawie po 45 minut, a ci, którzy wracają po drobnych problemach zdrowotnych, dostali krótsze występy.

Sztab stopniowo zawęża pole poszukiwań i pracuje nad optymalnym zestawieniem na nowy sezon. Jak zaznaczył Renosik, skład dopiero się kształtuje, a trenerzy nadal sprawdzają, jakie ustawienie najlepiej odpowiada obecnemu etapowi przygotowań.

Chcieliśmy sprawdzić wszystkich zawodników. Większość zagrała po 45 minut, a ci którzy wracają po delikatnych niedyspozycjach, troszkę mniej. Skład się krystalizuje i cały czas szukamy optymalnego ustawienia

Jakub Renosik, asystent Grzegorza Szoki

Defensywa pod lupą, ale jeszcze nie w pełni sił

W ostatnich dniach ŁKS koncentrował się głównie na organizacji gry w obronie. Tym większy był rozdźwięk między planem treningowym a obrazem meczu, w którym zespół dopuścił do utraty 4 bramek. Sztab przyznaje jednak, że część błędów wynikała ze zmęczenia i braku dynamiki.

Według szkoleniowców obecny etap przygotowań ma swoją logikę: najpierw duże obciążenia, później stopniowe odzyskiwanie świeżości i powtarzalności. Drużyna pracuje nad wprowadzaniem nowych zawodników do systemu, a także nad nawykami w grze obronnej i ofensywnej.

W większości w tym tygodniu pracowaliśmy nad defensywą, więc to też nas nie napawa optymizmem po czterech straconych bramkach. Tutaj jednak poszukałbym usprawiedliwienia, bo te błędy, które obejrzeliśmy wynikały z braku sił i dynamiki, która na pewno przyjdzie. Jedyny pozytyw jest taki, że ten sparing odbył się 1 lipca i mamy naprawdę dużo czasu, żeby gra uległa poprawie.

Jakub Renosik, asystent Grzegorza Szoki

Co jeszcze czeka zespół przed sezonem

Plan przygotowań zakłada kolejne etapy pracy nad stylem gry. Na razie ŁKS rozwija organizację w niskim i średnim pressingu, a podczas zgrupowania większy nacisk ma zostać położony na wysoką obronę i działania ofensywne. To oznacza, że obecny sparing był jedynie jednym z wielu testów w dłuższym procesie.

  • wdrażanie nowych zawodników do systemu gry,
  • porządkowanie zasad w obronie i ataku,
  • praca nad niskim i średnim pressingiem,
  • przygotowanie do obrony wysokiej podczas zgrupowania,
  • budowanie powtarzalności gry po zejściu z największych obciążeń.

Dla lokalnych kibiców to ważny sygnał, bo letnie przygotowania ŁKS-u są bezpośrednio związane z oczekiwaniami wobec drużyny w nadchodzącym sezonie. Mieszkańcy śledzą nie tylko wyniki sparingów, ale też to, czy zespół zbuduje stabilność, która później przełoży się na ligowe mecze i sportowe emocje w mieście.

Przed ŁKS-em jeszcze czas na korekty

W klubie panuje przekonanie, że na ocenę efektów pracy jest jeszcze za wcześnie. Obecne obciążenia mają pomóc w zbudowaniu bazy, a dopiero później przyjdzie moment na dopracowanie detali i szukanie większej regularności w grze.

Na ten moment najważniejsze pozostaje więc nie samo wysokie 0:4, lecz to, jak zespół zareaguje w kolejnych tygodniach. Sztab ŁKS-u nie ukrywa, że rezultat boli, ale traktuje go jako część procesu, który ma doprowadzić drużynę do lepszej dyspozycji przed startem sezonu.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
TW

Tomasz Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Łódź; prowadzi tematy miejskie i interwencyjne, stawiając na rzetelność i tempo.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!