Po blisko pięciu latach znika z mapy Łodzi księgarnia dla dzieci. Właścicielka mówi wprost: nie dało się
To było jedno z tych miejsc, do których wchodziło się nie tylko po książkę. Po blisko pięciu latach działalności zamknęła się w Łodzi przytulna, niewielka księgarnia dla dzieci – punkt, który dla wielu rodzin stał się stałym przystankiem na mapie miasta i przestrzenią spotkań, a nie wyłącznie zakupów.
W lokalu można było wybierać lektury dla najmłodszych, ale też uczestniczyć w wydarzeniach, które przyciągały dzieci i rodziców: od wieczorów autorskich po spotkania z bohaterami dziecięcej wyobraźni. Wśród nich były m.in. wizyty Kici Koci oraz św. Mikołaja. Dziś księgarnia żegna się z klientami, a właścicielka zapowiada wyprzedaż asortymentu.
Rosnące koszty, remonty i internetowa konkurencja
Natalia Ostroga, właścicielka sklepu, podkreśla, że decyzja o zamknięciu była trudna i dojrzewała długo. Wskazuje kilka nakładających się powodów – od rosnących opłat za prowadzenie lokalu, przez zmiany w okolicy, aż po realia rynku książki.
Przytłoczyły nas po pierwsze rosnące koszty: czynszu, prądu, wszystkiego. Po drugie, zamknięcie okolicznych ulic - Zachodniej, Zielonej. Wcześniej jeździło tędy dużo aut, teraz już nie jeździ tak dużo, i mniej osób przychodzi. Brakuje też miejsc do parkowania. Ale główną przyczyną są ceny książek.
Natalia Ostroga, właścicielka księgarni
Jak tłumaczy, internetowe ceny stały się dla stacjonarnych księgarń barierą trudną do przeskoczenia. Klienci coraz częściej wybierają tańsze opcje, a przy malejącym ruchu w sklepie i jednocześnie rosnących kosztach stałych prowadzenie działalności przestaje się bilansować.
Absolutnie nie mam pretensji do klientów, którzy kupują tam, gdzie jest najtaniej, bo to jest rzecz logiczna. Ale przy spadającej ich liczbie i jednocześnie rosnących kosztachdalsze prowadzenie tego miejsca po prostu straciło sens
Natalia Ostroga, właścicielka księgarni
„Morze łez” i plan na najbliższe tygodnie
Właścicielka nie ukrywa emocji związanych z zamknięciem miejsca, w które – jak mówi – włożyła dużo serca. Podkreśla też, że rozważała różne scenariusze, zanim podjęła ostateczną decyzję.
Od półtora roku zastanawiałam się, co zrobić. Wylałam morze łez, bo dużo serca włożyłam w to miejsce, no ale nie udało się przetrwać.
Natalia Ostroga, właścicielka księgarni
Na razie nie zdradza, co dalej – i przyznaje, że konkretnego planu jeszcze nie ma. Najbliższy czas chce poświęcić na domknięcie spraw związanych z działalnością księgarni i spokojne pożegnanie się z tym rozdziałem.
- wyprzedaż jak największej liczby książek i rzeczy z księgarni,
- pożegnanie z klientami, którzy przez lata tworzyli to miejsce,
- dwa miesiące przerwy, po których – jak zapowiada – podejmie kolejne decyzje.
Na razie chcę wyprzedać z księgarni, jak najwięcej się da, ipożegnać mile naszych klientów. Potem dwa miesiące przerwy, a później... zobaczymy.
Natalia Ostroga, właścicielka księgarni
Zamknięcie księgarni to kolejny sygnał, jak wymagające stało się utrzymanie niewielkich, lokalnych punktów kultury i handlu, szczególnie gdy ich działalność opiera się nie tylko na sprzedaży, ale też na codziennej obecności w sąsiedztwie – zależnej od dostępności dojazdu, ruchu ulicznego i realnych kosztów prowadzenia lokalu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!