Łódź: wakacyjne dyżury w przedszkolach dzielą rodziców. Petycja ma już ponad 500 podpisów
Wyniki miały uspokoić sytuację, a dolały oliwy do ognia. Po zakończeniu rekrutacji na wakacyjne dyżury w łódzkich przedszkolach część rodzin wciąż nie ma zapewnionej opieki dla dzieci na całe wakacje. W internecie znów zawrzało, a pod petycją w sprawie zmian w systemie dyżurów widnieje już ponad 500 podpisów.
Rodzice przekonują, że tegoroczne zasady – zamiast pomóc w zaplanowaniu lipca i sierpnia – przyniosły stres i niepewność. Wątek wrócił z dużą siłą 26 czerwca, kiedy po ogłoszeniu wyników i domknięciu kolejnych etapów rekrutacji w sieci pojawiły się dziesiątki kolejnych relacji osób, które otrzymały miejsce jedynie na część wakacji albo nie otrzymały go wcale.
Dwa etapy rekrutacji i rosnące emocje po wynikach
Harmonogram tegorocznej rekrutacji był dla rodziców kluczowy, bo od niego zależało, czy uda się zorganizować opiekę przy normalnym rytmie pracy. Wiele komentarzy po ogłoszeniach z czerwca wskazuje jednak na poczucie, że system nie „spina się” w praktyce.
| Etap | Co się wydarzyło |
|---|---|
| 10 czerwca | Rodzice otrzymali wyniki pierwszego etapu rekrutacji |
| 19 czerwca | W systemie pojawiła się lista przedszkoli z wolnymi miejscami (drugi etap zapisów) |
| Po 24 czerwca | Kolejna fala emocji po rozstrzygnięciach; w sieci przybywa relacji o braku miejsc |
| 26 czerwca | Rodzice ponownie nagłaśniają problem; petycja przekracza 500 podpisów |
Po pierwszym etapie, którego wyniki rodzice poznali 10 czerwca, w grupach rodzicielskich i komentarzach zaczęły pojawiać się setki wpisów. Dominował jeden motyw: część dzieci została przyjęta tylko na fragment wakacji, a część nie dostała się do żadnej dodatkowej placówki poza macierzystą.
„Żenada, dno i wodorosty”
rodzic, komentarz w sieci
„To jakaś kpina z pracujących rodziców”
rodzic, komentarz w sieci
Magistrat uspokajał wówczas, że to nie koniec procedury i będą kolejne możliwości zapisu. Drugi etap ruszył 19 czerwca, gdy w systemie opublikowano listę przedszkoli z wolnymi miejscami. Rodzice mogli ponownie zapisywać dzieci, ale obowiązywał istotny warunek: udział w drugim etapie był możliwy tylko dla dzieci wcześniej zarejestrowanych w systemie.
„Zasady były jasne. Rodzice wiedzieli, że późniejszych zapisów nie będzie”
Monika Pawlak, UMŁ
Mimo kolejnych zapisów, po 24 czerwca w sieci zaczęły pojawiać się kolejne relacje o braku miejsc. Rodzice zwracali uwagę m.in. na sytuacje, w których przyjęto dziecko tylko na jeden tydzień lub na jeden z turnusów, a także na przypadki rozdzielania rodzeństwa.
„Moim zdaniem coś mocno jest nie tak z tym systemem. Moje dzieci, najpierw jedno, teraz drugie, są pod opieką przedszkolną od 2018 roku i nigdy mi się nie zdarzyło, żeby nie udało mi się zapisać dziecka na dyżur wakacyjny. To pierwsza taka sytuacja”
mama przedszkolaków, wpis w grupie na Facebooku
„My też dostaliśmy się tylko do naszego przedszkola i na jeden tydzień do innego. Jakim cudem jest mniej dzieci w przedszkolach i jednocześnie mniej miejsc na opiekę wakacyjną?”
rodzic, komentarz w sieci
„A co powiecie na to? Jedno dziecko się dostało, a drugie nie (bliźniaki)”
mama, komentarz w sieci
„Moja córka nie dostała się nigdzie po dwóch etapach rekrutacji tylko do swojego przedszkola, nigdzie indziej się nie dostała... Retkinia... obdzwoniłam dodatkowo przedszkola na Retkini - brak miejsc... czy to normalne że pracujący rodzice nie mają możliwości skorzystania z opieki przedszkola? To jest żenada żeby zgłaszać się do 9 przedszkoli i żadne nie ma miejsca nawet na jeden tydzień!”
mieszkanka Łodzi, komentarz w sieci
„U nas tak samo. Dzieci nie dostały się do żadnego przedszkola! Ten system to porażka!”
tata przedszkolaka, komentarz w sieci
„Córka dostała się na jeden (!) tydzień! 5 dni! Tylko się zaadoptuje i już koniec... To nie przedszkole tylko przechowalnia na 5 dni... Kto to wymyślił?”
mama, komentarz w sieci
Petycja do Hanny Zdanowskiej i interpelacje radnych
Wraz z narastającą liczbą zgłoszeń rodzice zaczęli szukać wsparcia u samorządowców i polityków. Sprawą zajęła się m.in. Paula Poreda, prezes łódzkiego oddziału Nowej Nadziei. Interpelacje złożyli także radni Kosma Nykiel oraz Sebastian Bulak.
W tym samym czasie pojawiła się petycja, która – według informacji przekazywanych przez organizatorów – zebrała już ponad 500 podpisów. W dokumencie wskazywane są postulaty dotyczące funkcjonowania rekrutacji oraz organizacji dyżurów.
- większa przejrzystość rekrutacji,
- ujawnienie zasad działania systemu,
- dostosowanie liczby miejsc do rzeczywistych potrzeb,
- wcześniejsze ogłaszanie wyników.
Jak podkreśla Paula Poreda, krytykę wywołało już samo ograniczenie dyżurów do trzech 3-tygodniowych turnusów, a po publikacji wyników napięcie jeszcze wzrosło.
„Już samo ograniczenie dyżurów do trzech 3-tygodniowych turnusów spotkało się z ogromną krytyką rodziców, jednak prawdziwe apogeum pojawiło się po ogłoszeniu wyników. Pod postami pojawiły się setki komentarzy osób, których dzieci zostały zakwalifikowane tylko na jeden z trzech turnusów lub na żaden, mimo zgłoszenia potrzeby opieki przez całe wakacje. Zdarzały się też sytuacje, że przyjęto tylko jedno z rodzeństwa. W praktyce oznacza to, że wiele rodzin stanęło przed wyzwaniem znalezienia opieki dla małych dzieci aż na 6 tygodni wakacji”
Paula Poreda, prezes łódzkiego oddziału Nowej Nadziei
„To dlatego postanowiłam złożyć petycję. Miasto problemu nie widzi, ale chyba jednak jest, i to spory, skoro w krótkim czasie podpisało ją już ponad 500 osób.”
Paula Poreda, prezes łódzkiego oddziału Nowej Nadziei
Petycja trafiła na biurko prezydent Hanny Zdanowskiej. Jak przekazują rodzice, podpisów nadal przybywa.
Odpowiedzi z magistratu: argumenty o jakości i bezpieczeństwie
W odpowiedziach urzędowych pojawiają się argumenty, że zmiany miały służyć zwiększeniu dostępności miejsc dla dzieci rodziców pracujących, a cykl trzytygodniowy ma pomagać w zapewnieniu bezpieczeństwa i utrzymaniu jakości opieki poprzez odpowiednią obsadę kadrową.
„Zmiana systemu dyżurów wakacyjnych wynikała z potrzeby zwiększenia dostępności miejsc dla dzieci rodziców pracujących w okresie wakacyjnym. Organizacja dyżurów wakacyjnych w cyklu trzytygodniowym dla poszczególnych placówek ma na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa dzieci oraz utrzymanie odpowiedniej jakości opieki. Rozwiązanie to pozwala na zagwarantowanie właściwej obsady kadrowej w przedszkolach pełniących dyżur, co ma kluczowe znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania placówek”
Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent
Magistrat wskazuje również, że rodzice mogli składać zapisy na jeden, dwa lub trzy turnusy – również w różnych przedszkolach – co w założeniu pozwalało „złożyć” opiekę na całe wakacje. Jednocześnie w odpowiedziach nie przedstawiono danych, ilu rodziców rzeczywiście otrzymało miejsca na wszystkie wybrane turnusy. Urząd sygnalizuje, że faktyczna liczba dzieci objętych opieką wakacyjną będzie znana dopiero po zakończeniu procesu rekrutacji.
Wątpliwości budzi również czas reakcji na część pytań. Paula Poreda otrzymała informację, że jej kwestie wymagają analizy i odpowiedź wróci do niej dopiero po 15 sierpnia, czyli już pod koniec wakacji.
Radny Sebastian Bulak, komentując skutki tegorocznych rozstrzygnięć, zwraca uwagę na rodziny, które nie mają jak „dopiąć” opieki przy standardowym urlopie.
„Co ma zrobić samotna matka, której dziecko dostało się na dyżur tylko na jeden turnus? Przez półtora miesiąca wakacji zostaje bez żadnego wsparcia. Nikt nie dostanie sześciu tygodni urlopu. Czy ma porzucić pracę i ryzykować, że zabraknie jej pieniędzy na utrzymanie, czy zostawić kilkuletnie dziecko samo? To pokazuje, jak bardzo ta decyzja jest oderwana od rzeczywistości. To absolutny skandal i dowód braku empatii wobec łódzkich rodzin”
Sebastian Bulak, radny
Spór wokół tegorocznych dyżurów koncentruje się więc na różnicy między założeniami systemu a doświadczeniami części rodziców po wynikach z czerwca. Petycja adresowana do Hanny Zdanowskiej ma być dla miasta sygnałem, że temat nie zniknie wraz z rozpoczęciem wakacji.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!