Czwartek, 25 czerwca 2026
Imieniny: Łucja, Wilhelm, Dorota

Co naprawdę leży pod ziemią w Zgierzu? Trwa odliczanie do raportu o odpadach po Borucie

Na dawnych terenach po zakładach Boruta ziemia nie jest tylko ziemią. To warstwy odpadów, osadów i chemikaliów, których zachowanie wciąż badają eksperci - a stawką jest bezpieczeństwo ludzi oraz ryzyko, że zanieczyszczenia zaczną wędrować dalej, m.in. w stronę Bzury. Choć mieszkańcy Zgierza i okolic czekali na działania od lat, urzędnicy jasno mówią: to dopiero etap przejściowy między badaniami a planem naprawczym. Ostateczne liczby - i koszty - dopiero się wyłonią.

„To ważny dzień”, ale finału na razie nie będzie

W Zgierzu zaprezentowano ocenę stanu środowiska, która ma stać się podstawą do przygotowania kolejnego kroku: Planu Poprawy Stanu Środowiska na Terenach Zdegradowanych w Zgierzu. Podsekretarz stanu w Ministerstwo Klimatu i Środowiska Anita Sowińska podkreślała, że na tym etapie nie ma jeszcze odpowiedzi, ile ostatecznie trzeba będzie wydać i jakie prace zostaną wybrane jako docelowe rozwiązanie.

Dzisiaj tak naprawdę jest bardzo ważny dzień dla Zgierzan dlatego, że miasto przedstawia ocenę stanu środowiska, która będzie stanowić podstawę do tego, żeby przygotować plan naprawczy. I tak naprawdę to plan naprawczy pokaże nam, jakie są kierunki zmian i o jakich kwotach mówimy

Anita Sowińska, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Według zapowiedzi harmonogram jest rozpisany na miesiące. Oficjalny raport z badań ma zostać opublikowany na przełomie lipca i sierpnia 2026 roku. Następnie, już na podstawie pełnego materiału, powstanie Plan Poprawy Stanu Środowiska - ten dokument ma być gotowy do września 2026 r. i dopiero wtedy wskaże rekomendowane rozwiązania oraz pozwoli lepiej policzyć przyszłe koszty rekultywacji.

Kluczowe daty dla ZgierzaCo ma się wydarzyć
przełom lipca i sierpnia 2026 rokupublikacja oficjalnego raportu z badań
wrzesień 2026 r.gotowy Plan Poprawy Stanu Środowiska na Terenach Zdegradowanych w Zgierzu

100 mln zł z KPO i pieniądze na VAT. To nadal faza przygotowań

Skala projektu jest już dziś znacząca finansowo, ale dotyczy przede wszystkim rozpoznania problemu. Jak przypomina Anita Sowińska, Zgierz otrzymał dofinansowanie na ocenę stanu środowiska w ramach KPO.

W ramach KPO Zgierz otrzymał już dofinansowanie do oceny stanu środowiska. Na pięć miast w całej Polsce otrzymaliśmy kwotę 100 milionów złotych i dodatkowo Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska zabezpieczył dofinansowanie na VAT, które było dla samorządów dodatkowym kosztem.

Anita Sowińska, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Jednocześnie przedstawicielka rządu zapowiada starania o kolejne środki - m.in. w nowej perspektywie unijnej - ale akcentuje, że to właśnie plan naprawczy pokaże, na jaką skalę i w jakim kierunku trzeba będzie działać. Cel jest jeden: zabezpieczyć teren tak, by odpady nie zagrażały ludziom „ani teraz, ani nawet za 100 lat” oraz by ograniczyć ryzyko przecieków, w tym do rzeki Bzury.

Dwa kierunki: szczelne przykrycie albo unieszkodliwianie na miejscu

Na stole są co najmniej dwa scenariusze. Pierwszy to rozwiązanie polegające na zabezpieczeniu składowisk w formie „sarkofagu” - tak, by odciąć zanieczyszczenia od wód podziemnych i powierzchniowych. Drugi wariant oznaczałby dużo bardziej inwazyjną ingerencję: budowę zakładu unieszkodliwiania odpadów niebezpiecznych na miejscu.

Po prezentacji w Tarnowskich Górach mogę sobie wyobrazić, że kierunkiem mogłoby być po prostu zabezpieczenie tego terenu w postaci sarkofagu i zabezpieczenie przede wszystkim przed przeciekaniem do wód podziemnych, ale także do wód powierzchniowych.

Anita Sowińska, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Drugi potencjalny kierunek to jest ewentualnie zakład unieszkodliwiania odpadów niebezpiecznych tutaj na miejscu. Na pewno nierealistycznie finansowo, ani logistycznie jest rozwiązanie, żeby gdziekolwiek wywozić te odpady, bo to po prostu jest niemożliwe fizycznie

Anita Sowińska, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

W praktyce oznacza to, że wybór technologii będzie musiał uwzględniać zarówno bezpieczeństwo środowiskowe, jak i realia organizacyjne. Składowiska są ogromne, a ewentualny transport odpadów na zewnątrz - według przedstawionych deklaracji - nie jest traktowany jako realna opcja.

Co już dzieje się na miejscu: ogrodzenia, monitoring, kanalizacja

Miasto podkreśla, że równolegle do analiz trwają działania, które mają ograniczać bieżące ryzyka. Prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski zwraca uwagę, że kluczowe jest znalezienie rozwiązań technicznych możliwych do wdrożenia, ale jednocześnie wymienia prace już prowadzone na terenie składowisk.

Najważniejsze jest znalezienie rozwiązania, czyli tego kierunku dla planu poprawy rozwiązywań technicznych, jakie mogą być zastosowane realnie do wdrożenia

Przemysław Staniszewski, prezydent Zgierza

Z deklaracji miasta wynika, że wdrażane są m.in.:

  • wykonywanie ogrodzenia, które ma zabezpieczać teren przed wtargnięciem osób trzecich,
  • montaż monitoringu wizyjnego i monitoringu środowiskowego,
  • działania dotyczące odbioru odcieków, analizowane na bieżąco przez właściwe służby,
  • budowa kanalizacji.

Ekstremalne warunki badań. Wiercenia do 21 metrów

Badania na terenie trzech zgierskich składowisk prowadzi firma Remea. Jej przedstawiciele opisują teren jako wyjątkowo trudny - zarówno ze względu na zawartość składowisk, jak i warunki pracy. Emil Soból, kierownik produkcji, wskazuje na obecność odpadów komunalnych, przeszkody w postaci wystających elementów oraz konieczność przygotowania dojścia do punktów badawczych.

Zdecydowanie chyba to jeden z najtrudniejszych projektów, z jakimi się mierzymy. Główne problemy to faktycznie niebezpieczne odpady na samym nawet składowisku gipsów i popiołu, bo mamy tam dużo odpadów komunalnych, bardzo dużo wystających prętów. Musieliśmy sobie najpierw utorować drogę do punktów badawczych

Emil Soból, Remea

W trakcie prac konieczne były zaostrzone środki bezpieczeństwa - także ze względu na wyziewy lotnych związków organicznych. Zespół używał m.in. masek przeciwgazowych i detektorów czterogazowych. Jak relacjonuje Emil Soból, pojawiały się również wątki związane z samozapłonami znanymi z historii tego miejsca.

Bardzo duże było zaangażowanie BHP, bo mieliśmy również tam samozapłony, już wiemy o nich z historii. I podczas samych wierceń duże wyziewy lotnych związków organicznych, więc zabezpieczenie ekipy w maski przeciwgazowe i detektory czterogazowe, które na bieżąco mówiły nam o stężeniach wydobywających się oparów

Emil Soból, Remea

Same wiercenia sięgały nawet 21 metrów. Według informacji przekazanych przez wykonawcę, odpady zalegały do około 15 metrów, natomiast na składowisku za Bzurą od 11 do 13 metrów. Badacze musieli dotrzeć do „spągu” zanieczyszczeń, by ustalić, gdzie zaczynają się czyste grunty - a to oznaczało pracę na dużych głębokościach.

Szczególnie mocno zapadła w pamięć kontrola w czasie silnych mrozów, gdy mimo temperatur sięgających minus 25 stopni wysięki ze składowiska odpadów niebezpiecznych pozostawały płynne, a odór nadal był wyczuwalny. To, według badaczy, pokazuje, jak groźne mogą być substancje zalegające w gruncie.

Największe pytanie: czy zanieczyszczenia mogą ruszyć dalej?

Choć prace terenowe zostały wykonane, etap analiz wciąż trwa. Opracowywana jest kompleksowa ocena obejmująca grunty, odpady i wody gruntowe oraz wzajemne oddziaływanie wykrywanych związków. Część danych nie jest jeszcze potwierdzona, a ostateczna skala i kubatura zanieczyszczeń zostaną określone dopiero w końcowej wersji opracowania. Na obecnym etapie nie ma finalnych wniosków ani rekomendacji.

Eksperci podkreślają, że kluczowe jest ryzyko migracji zanieczyszczeń, zwłaszcza przez wody gruntowe. To one mogą stać się „transportem” dla szkodliwych substancji poza teren składowisk.

Nie powinniśmy zapominać o tym, że nośnikiem zanieczyszczenia są także wody gruntowe, więc jeżeli mamy zanieczyszczenia w gruncie, ona może migrować do wód gruntowych, a dalej już kolejnymi drogami nawet i do Morza Bałtyckiego. Dlatego też tak ważne jest zabezpieczenie tego, z czym tutaj się mierzymy, aby nie rozprzestrzeniało się poza obszar, który tutaj omawiamy

Ewa Iwanicka, Remea

Najbliższe miesiące będą więc czasem domykania analiz i przygotowań do decyzji. Przełom lipca i sierpnia 2026 roku ma przynieść pełny raport, a wrzesień 2026 r. - gotowy plan, który pokaże, jak Zgierz i instytucje państwowe chcą na długie lata zabezpieczyć to, co zostało po Borucie. Wtedy dopiero mieszkańcy zobaczą pełniejszy obraz tego, co rzeczywiście kryje ziemia i jakie działania zostaną uznane za konieczne.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
TW

Tomasz Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Łódź; prowadzi tematy miejskie i interwencyjne, stawiając na rzetelność i tempo.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!