Środa, 24 czerwca 2026
Imieniny: Jan, Danuta, Janina

Pół roku więzienia za znęcanie się nad Nynkiem. Animal SOS zapowiadało walkę o surowszą karę

Najpierw miesiące bólu i bezradności w mieszkaniu, potem walka o życie w lecznicy, której nie udało się wygrać. Historia psa Nynka z Aleksandrowa Łódzkiego stała się jednym z głośniejszych przykładów znęcania się nad zwierzęciem w regionie. Właśnie zapadło rozstrzygnięcie w sprawie właściciela, Jacka P.

Zawiadomienie od sąsiadki i interwencja policji

Dramat wyszedł na jaw 12 lutego 2025 roku. Tego dnia policjanci z Aleksandrowa Łódzkiego otrzymali zgłoszenie dotyczące podejrzenia znęcania się nad psem w jednym z mieszkań. Informacja miała pochodzić od sąsiadki właściciela Nynka.

Ustalono, że pies był wiekowy i poważnie schorowany, a mimo to pozostawał bez podstawowej opieki. Według ustaleń w sprawie zwierzę nie było karmione ani leczone. Nynek nie chodził, co – zamiast skutkować wezwaniem pomocy – miało prowadzić do kolejnych aktów przemocy.

  • Jacek P. miał nie zapewniać psu jedzenia.
  • Nie podejmował leczenia mimo wyraźnych problemów zdrowotnych zwierzęcia.
  • Wielokrotnie przeciągał psa po schodach za obrożę, co kończyło się upadkami.

Jak ustalono, mężczyzna kilkanaście razy wciągał Nynka po schodach, trzymając go za obrożę. Pies miał wysuwać się z niej, a następnie spadać ze stopni. Skutki okazały się tragiczne – obrażenia były tak poważne, że mimo intensywnego leczenia zwierzę nie przeżyło.

Nynek nie przeżył, a spór dotyczył też oceny okrucieństwa

Po interwencji rozpoczęła się walka o uratowanie psa. Trwała dwa miesiące, jednak – ze względu na skalę obrażeń – Nynka nie udało się ocalić. W sprawę zaangażowało się Stowarzyszenie Animal SOS dla Zwierząt, które występowało jako oskarżyciel posiłkowy.

Podczas pierwszej rozprawy apelacyjnej mecenas Katarzyna Topczewska, reprezentująca Stowarzyszenie Animal SOS dla Zwierząt, jasno wskazywała, że organizacja nie zgadza się z dotychczasowym rozstrzygnięciem i domaga się surowszej reakcji wymiaru sprawiedliwości.

Ta kara jest symboliczna, żeby nie powiedzieć, że żenująca. Biorąc pod uwagę, że za takie okrucieństwo już od wielu lat w Polsce zapadają kary bezwzględnego pozbawienia wolności, złożyliśmy od tego wyroku apelację. Domagamy się, aby sąd uznał, że to było szczególne okrucieństwo, biorąc pod uwagę cierpienie zwierzęcia i to, że Nynek nie przeżył katowania. Domagamy się podwyższenia kary do trzech lat pozbawienia wolności bez zawieszenia i orzeczenia dziesięcioletniego zakazu posiadania zwierząt

Katarzyna Topczewska, pełnomocniczka Stowarzyszenia Animal SOS dla Zwierząt

W praktyce spór dotyczył nie tylko wysokości kary, ale również tego, czy zachowanie wobec psa powinno zostać ocenione jako „szczególne okrucieństwo” – zwłaszcza że Nynek zmarł po doznanych obrażeniach.

Wyrok sądu: 6 miesięcy więzienia i brak zmian w zakazie

Ostatecznie sędzia Monika Stefaniak-Dąbrowska skazała Jacka P. na pół roku więzienia. Jak wynika z rozstrzygnięcia, okres obowiązywania zakazu posiadania zwierząt nie został zmieniony.

Sprawa Nynka pozostaje jednym z tych postępowań, które przyciągają uwagę mieszkańców Aleksandrowa Łódzkiego – zarówno ze względu na okoliczności ujawnienia przemocy, jak i fakt, że interwencja zaczęła się od sygnału z sąsiedztwa. To pokazuje, że reakcja osób postronnych bywa kluczowa, gdy w grę wchodzi cierpienie zwierzęcia za zamkniętymi drzwiami.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
TW

Tomasz Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Łódź; prowadzi tematy miejskie i interwencyjne, stawiając na rzetelność i tempo.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!