Piątek, 19 czerwca 2026
Imieniny: Gerwazy, Protazy, Sylwia

100 lat i wciąż w terapii. Pani Marianna z ICZMP pokazuje, że onkologia nie kończy się na metryce

Na oddziale onkologicznym w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi są wizyty, które zostają w pamięci na długo. Jedna z nich powtarza się regularnie od pięciu lat – co miesiąc przyjeżdża pani Marianna, najstarsza pacjentka onkologiczna ICZMP. Właśnie skończyła 100 lat i nadal jest aktywnie leczona przeciwnowotworowo. Personel medyczny nie ukrywa, że obok badań i terapii ważne są też rozmowy: jubilatka potrafi rozładować napięcie dowcipem i spokojem, który udziela się innym.

Pani Marianna zachorowała na raka, mając już ponad 90 lat. Dziś pozostaje w bardzo dobrym kontakcie z lekarzami, zachowuje trzeźwość umysłu, dystans do świata i – jak mówią ci, którzy ją znają – pogodą ducha potrafi wesprzeć nawet znacznie młodsze pacjentki, przyjeżdżające na oddział z lękiem i obawami.

„Dobra onkologia dzisiaj nie ma wieku” – podejście ICZMP do leczenia seniorów

W ICZMP historia stulatki nie jest traktowana wyłącznie jako jubileuszowa ciekawostka. Dla zespołu medycznego to przykład, że przy kwalifikowaniu do terapii nie można opierać się jedynie na liczbie lat. Jak wskazuje prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP, w wielu miejscach w Polsce i na świecie wciąż spotyka się podejście wstrzymujące aktywne leczenie u pacjentów w sędziwym wieku.

„W bardzo wielu miejscach w Polsce i na świecie jest tendencja do bardzo nihilistycznej postawy względem pacjentów w sędziwym wieku, czyli wstrzymującej się od aktywnego leczenia”

prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP

W przypadku pani Marianny zespół zdecydował inaczej – po szczegółowej analizie jej stanu zdrowia.

„My jednak, widząc przed sobą osobę, która wprawdzie jest bardzo wiekowa, wzięliśmy pod uwagę bardzo dokładnie całkowity stan, tak zwaną kompleksową ocenę geriatryczną i doszliśmy do wniosku, że jej stan biologiczny pozwala absolutnie na to, żeby bezpiecznie rozpocząć aktywne leczenie przeciwnowotworowe”

prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP

Znaczenie miały także inne czynniki: dobry kontakt pacjentki z lekarzami oraz stałe wsparcie rodziny. Prof. Kalinka zwraca uwagę, że właśnie ten „zespół” – pacjent, bliscy i medycy – często decyduje o powodzeniu długotrwałego leczenia.

„To jest niesamowite, że osoba, która ma 100 lat, jest ciągle aktywnie leczona przeciwnowotworowo i ma znakomitą formę umysłową, a żart cięty się jej trzyma. Dobra onkologia dzisiaj nie ma wieku”

prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP

Co miesiąc od pięciu lat: badania, terapia i rozmowy, które dodają innym odwagi

Wizyty pani Marianny w ICZMP odbywają się regularnie – co miesiąc, od pięciu lat. Personel podkreśla, że jubilatka jest cierpliwa, wytrwała i pogodna. Jej obecność na oddziale działa też „społecznie”: pacjentki, które dopiero zaczynają leczenie, widząc 100-latkę w dobrej formie, łatwiej oswajają strach.

„Bawi się rozmową z personelem i innymi pacjentami, nadając naprawdę ogromnego optymizmu również innym pacjentom, którzy przyjeżdżają często z bardzo dużym lękiem, z obawami. Jak mają przed sobą osobę, która leczy się tyle lat, jest w takiej formie i ma 100 lat, to naprawdę napawa optymizmem”

prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP

Jednocześnie lekarka podnosi temat, który w Polsce wciąż pozostaje nierozwiązany systemowo: wsparcie dla bliskich, którzy na co dzień opiekują się osobą przewlekle chorą. W przypadku pani Marianny to rodzina pomaga w organizacji codzienności i dojazdów, ale – jak podkreśla prof. Kalinka – nie każda rodzina ma takie możliwości.

„Instytucja opiekuna osoby chorującej przewlekle jest czymś, co jeszcze w naszym kraju nie istnieje. My nie możemy dać zwolnienia lekarskiego na opiekę na kilka miesięcy członkowi rodziny chorej osoby. Nie mamy mechanizmu zrefundowania np. przyjazdu do ośrodka taksówką, bo dla pani Marianny transport tramwajem, choć możliwy, jest jednak bardzo męczący. Tego rodzaju wsparcie społeczne wydaje mi się koniecznym krokiem cywilizacyjnym”

prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP

Jak zaczęła się choroba i co dziś mówi stulatka

Pani Marianna opowiada o początkach choroby bez dramatyzowania. Wspomina, że początkowo pojawiła się niewielka zmiana, która przez dłuższy czas nie przeszkadzała. Później – kiedy zaczęła krwawić okolica pod piersią – zdecydowała się zgłosić do lekarza.

„Miałam taką krosteczkę, ale to było parę lat i nic mi nie przeszkadzało. Później zrobiło się pod piersią tak, że pojawiła się krew. Wtedy przyszłam do lekarza, do szpitala i bardzo dobrze zrobiłam”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Dziś, jak podkreśla, sytuacja jest stabilna.

„Teraz wszystko jest w porządku. Ani się nie robią rany, ani nigdzie się na razie chyba nie przenosi. I tak się jakoś żyje”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

„Wyniki lepsze niż u młodych”: lekarz o badaniach i leczeniu „bez automatu”

O prowadzeniu terapii u osoby w tak zaawansowanym wieku mówi dr Adam Miller, lekarz prowadzący pani Marianny. Podkreśla, że w takich przypadkach nie ma miejsca na schematy – konieczne jest dobranie leczenia do realnej wydolności pacjenta i jego możliwości, a także kontrola innych chorób przewlekłych. Wskazuje też na rolę rodziny, która pomaga utrzymać rytm wizyt i zaleceń.

„To nie może być leczenie schematyczne. Musimy dobierać je indywidualnie do wydolności pacjenta, do jego możliwości. Leczenie pani Marianny idzie tak dobrze, bo wszystkie te elementy współgrają, czyli opieka rodziny, kontrola innych chorób przewlekłych, no i leczenie onkologiczne”

dr Adam Miller, lekarz prowadzący pani Marianny

Największe zaskoczenie budzą jednak wyniki badań. Według lekarza stulatka wypada w nich wyjątkowo dobrze na tle całego oddziału.

„Pani Marianna ma jedne z najlepszych wyników badań krwi na całym oddziale!”

dr Adam Miller, lekarz prowadzący pani Marianny

Z Sierosławia do Łodzi. Rodzina, codzienność i proste przesłanie do młodych

Jubilatka pochodzi z Sierosławia w gminie Moszczenica. Większość życia spędziła na wsi i przez lata pracowała w gospodarstwie – pamięta czasy, gdy nie było dzisiejszej mechanizacji, a wiele rzeczy robiło się ręcznie. Wspomina też jedzenie „bez tej chemii, która teraz jest w jedzeniu”. Dopiero gdy zachorowała, przeniosła się do Łodzi, żeby zamieszkać z synem i synową. To oni wspierają ją na co dzień, także w dojazdach do lekarzy.

Pani Marianna ma dwóch synów, pięcioro wnucząt i dziewięcioro prawnucząt. O marzeniach mówi z charakterystyczną szczerością i humorem.

„No cóż mam więcej marzyć. U starego człowieka już się wielu rzeczy nie zrobi, bo już się tego świata tak nie rozumie”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Zapytana o to, co ją cieszy, wskazuje przede wszystkim na bliskich.

„Cieszy mnie, że synów mam, wnuczki, prawnuczki, chrześniaków. Wszyscy żyją, tylko jednego nie ma - męża i rodziców”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Nie brakuje też żartów o długowieczności w rodzinie.

„Mam też jednego chrześniaka i pięć chrześnic. Ale oni wszyscy mają już po 82, 83 lata. Chyba do chrzestnej się wrodzili z tą długowiecznością”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Jej poczucie humoru rozbraja również wtedy, gdy rozmowa schodzi na „rady” dla młodszych.

„Teraz młodym to stara babka nie może nic przekazywać, bo tego świata już nie rozumie”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Po chwili dodaje już bez żartów, co jest dla niej najważniejsze.

„Zdrowia im chcę życzyć, żeby mieli dobrze, żeby nie chorowali. Młodzi przeżyją swoje i starsi przeżyją swoje lata. I tak to wszystko się pomału, pomału jakoś układa”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Na zakończenie stulatka kieruje proste przesłanie szczególnie do kobiet – o potrzebie profilaktyki i badań.

„To jest ważne, bardzo ważne. Bo jak jest za późno, to i lekarze się mordują, i chory się męczy”

pani Marianna, pacjentka ICZMP

Jej historia – 100 lat życia, pięć lat regularnych comiesięcznych wizyt w ICZMP i aktywne leczenie – pokazuje, jak wiele może zależeć od indywidualnej oceny zdrowia, wsparcia bliskich i konsekwencji w terapii.

  • Wiek pacjentki: 100 lat
  • Częstotliwość wizyt: co miesiąc
  • Czas leczenia w ICZMP: pięć lat
  • Miejsce pochodzenia: Sierosław w gminie Moszczenica
  • Obecne miejsce zamieszkania: Łódź (u syna i synowej)
  • Rodzina: dwóch synów, pięcioro wnucząt, dziewięcioro prawnucząt
Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
TW

Tomasz Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Łódź; prowadzi tematy miejskie i interwencyjne, stawiając na rzetelność i tempo.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!